Jak przetrwać połóg?

jak przetrwac polog

Czas tuż po narodzinach dziecka to „święty” okres w życiu każdej świeżo upieczonej mamy. Przynajmniej taki powinien być. Niestety w wielu przypadkach daleko mu do „świętości”. Młode mamy mają dużo na głowie, skupiają się na wielu obowiązkach, mało śpią, często zapominają o sobie, nie zwracając uwagi na zmiany, które dokonują się w ich organizmie. Jak sobie w tym czasie pomóc? Jak przetrwać połóg?

Ciąża przeprowadza prawdziwą rewolucję w ciele i umyśle każdej kobiety. Zmienia się tak naprawdę wszystko. Zmniejsza się stabilność więzadeł, poszerzają się miednica i spojenie łonowe, rozciągają się tkanki, zwiększa się masa ciała. Do tego dochodzi zmienność nastrojów i psychiczne przygotowanie do bycia mamą. Procesy te wspierane są działającymi hormonami, takimi jak relaksyna, czy estrogeny.

Wszystkie zmiany, które zaszły w trakcie ciąży, muszą jednak po porodzie wrócić do swojego pierwotnego stanu. A do tego potrzeba czasu i cierpliwości.

Co się zmienia w połogu?

Zasadniczą zmianą, która musi się dokonać, jest obkurczenie rozciągniętej w ciąży macicy. Mówi się, że każdego dnia po porodzie powinna obniżać się ona o jeden palec (licząc od pępka). Czyli mniej więcej po 10 dniach powinna znajdować się poniżej spojenia łonowego.

Kolejna rzecz to działająca wciąż relaksyna oraz estrogen, który do tej pory wpływały rozluźniająco na więzadła, torebki stawowe i ścięgna, przystosowując organizm do porodu. Rozluźnienie więzadeł może trwać nawet do 6 miesięcy po porodzie, co oznacza, że świeżo upieczona mama jest bardziej narażona na urazy i kontuzje. Częściej mogą pojawiać się nadwyrężenia i bóle (np. kręgosłupa).

Rozluźnione więzadła i cały aparat, który podtrzymuje narząd rodny w czasie ciąży, teraz potrzebują czasu, aby wrócić do siebie. Aby im to ułatwić, należy zadbać o odpowiednie traktowanie przepony moczowo-płciowej. Jak? Przede wszystkim unikać dźwigania ciężkich przedmiotów (szczególnie noszenia dziecka w foteliku samochodowym) na wyprostowanych nogach, biegania, bardzo długich spacerów, ponieważ może to skutkować obniżeniem narządu rodnego lub wysiłkowym nietrzymaniem moczu.

Połóg to nie tylko zmiany fizyczne, ale i psychiczne. Zmiany hormonalne powodują huśtawkę emocjonalną. Jedne mamy czują się świetnie, karmią piersią, a ich dzieci słodko śpią (ponoć to odosobnione przypadki :D), u innych pojawiają się spadki nastrojów, wywołane np. problemami z karmieniem, ciągłym płaczem dziecka, brakiem snu.

Jak o siebie zadbać?

Choć wiele mam narzeka, że nie ma czasu albo wsparcia w tym trudnym czasie, podpowiadam: poprzez zmiany w prostych codziennych czynnościach możemy sobie pomóc.

Prawidłowa postawa

Jedną z tych rzeczy jest prawidłowe noszenie maleństwa – i nie chodzi tutaj tylko o dziecko, ale przede wszystkim o mamę. Dzięki pamiętaniu o swojej postawie możemy uniknąć takich dolegliwości jak ww. nietrzymanie moczu czy bóle kręgosłupa. Obszerny materiał na ten temat znajdziesz w tym miejscu.

Mama w połogu nie musi być fit

Choć w mediach wciąż funkcjonuje obraz uśmiechniętej mamy z kaloryferem na brzuchu kilka tygodni po porodzie, trzeba brać na niego poprawkę. To, że słynna trenerka albo daleka kuzynka naszej koleżanki jest w świetnej formie po porodzie, nie oznacza, że my też musimy. Każdy organizm wraca do siebie w innym czasie i wymaga innego, indywidualnego traktowania. Zrozumienie tej kwestii i zaakceptowanie jej jest dla niektórych kobiet bardzo trudne. Dlatego tym bardziej apeluję o zdrowy rozsądek w podejściu do formy po porodzie i o wsparcie ze strony najbliższych dla świeżo upieczonej mamy. Ciąża, czyli przygotowanie do przyjęcia nowego życia, trwa 40 tygodni, połóg to umownie tylko 6 tygodni. Dla jednych wystarczająco dużo, inne mamy potrzebują dłuższego czasu, żeby wrócić do siebie. I jest to całkowicie naturalne.

Ćwiczenia

To, w jakim momencie mama będzie gotowa na podjęcie aktywności fizycznej, również jest kwestią indywidualną. Podobnie z formą tej aktywności – nie każde ćwiczenia nadają się dla każdego. Najlepszą opcją byłby trening personalny, dopasowany do możliwości i potrzeb młodej mamy. Nie każdy jednak może sobie na niego pozwolić. Wtedy warto wybierać ćwiczenia stabilizacyjne i wzmacniające. Należy unikać klasycznych brzuszków (ponieważ bardzo obciążają zarówno „dół”, jak i mięśnie brzucha, a także plecy) oraz dźwigania ciężarów (na temat aktywności po cesarskim cięciu pisałam tutaj, ale planuję także post o aktywności fizycznej ogólnie).

Jest także aktywność, którą polecam każdej mamie (bez względu na wiek, formę i czas po porodzie). Chodzi oczywiście o trening mięśni dna miednicy. Nie wymaga on żadnych specjalnych planów treningowych ani przyrządów (choć oczywiście możemy używać specjalnych kulek, ale bez nich ćwiczenia również są skuteczne). Dzięki aktywnemu dnie miednicy dbamy o nasz narząd rodny, wspieramy plecy oraz brzuch (mięśnie dna miednicy współdziałają z głębokimi mięśniami brzucha i grzbietu), a także prawidłową postawę. Ćwiczenia mięśni dna miednicy pomagają w pozbyciu się tzw. wiszącego brzucha, z którym często zmagają się mamy. Więcej na ich temat przeczytasz w tym artykule.

Presja

Choć działa pod ukryciem, potrafi siać spustoszenie w głowie każdej świeżo upieczonej mamy. Chodzi oczywiście o presję wywieraną przez bliższe i dalsze otoczenie. „Ale ten brzuszek to ci jeszcze został, co?”, „Kiedy wybierasz się na jakieś ćwiczenia?”, „Ile kilogramów ci zostało do zrzucenia?” – znacie tego typu pytania? To właśnie one w połączeniu ze spadkiem hormonów i brakiem snu mogą być przyczyną złego nastroju i prowadzić nawet do depresji poporodowej. Najbardziej skutecznym lekarstwem jest oczywiście wsparcie najbliższych oraz skuteczne unikanie osób, które lubią dzielić się z nami swoimi złośliwymi spostrzeżeniami. Oczywiście nie zawsze da się całkowicie odseparować od tego typu ludzi. W takich przypadkach polecam na złośliwy komentarz odpowiadać uśmiechem i milczeniem (a w tym czasie 5 wdechów i wydechów wraz z aktywnym dnem miednicy :D). Działa zawstydzająco dla rozmówcy, a dla nas… hmmm… sprawdźcie same :).

Jeśli spodobał Ci się mój tekst, poślij go dalej w świat! 🙂

Gabrysia

Dodaj komentarz