Wzmożone napięcie mięśniowe u niemowlaka – czy jest się czego bać?

wzmożone napięcie mięśniowe

Silne dziecko, wysoko trzymające głowę, chcące od razu stać na nogach, a jednocześnie niedające się dotknąć, płaczliwe, prężące się i wyginające w literę C – tak w skrócie i dużym ogóle często mówi się o maluchach, które posiadają wzmożone napięcie mięśniowe. O co jednak tak dokładnie chodzi w tym nadmiernym napięciu w mięśniach? Czy jest się czego bać? Wyjaśniam.

Co to jest wzmożone napięcie mięśniowe?

Wzmożone napięcie oznacza, że jakaś grupa mięśni, która, jeżeli jest napięta, odznacza się dużo większą aktywnością i chętniej wykonuje ruchy w tych kierunkach, w których te mięśnie pracują. Najczęstszą grupą mięśniową, której dotyczy ten problem, jest grupa prostowników. Ich zbyt silne napięcie odznacza się przede wszystkim wyginaniem się ciałka i głowy maluszka do tyłu (często w literkę C).

Może być ono związane z emocjami, z niezadowoleniem i pojawiać się w trakcie leżenia, ale też w sytuacji, gdy nosimy je na „fasolkę” (wtedy dziecko pcha głową mocno w ramię rodzica, a jego nóżki są proste i sztywne) albo gdy trzymamy je tyłem do nas (maluch mocno wpycha główkę w klatkę piersiową). Przy każdym ruchu, podnoszeniu, przebieraniu, pielęgnacji te ruchy są dominujące.

Są także sytuacje, gdy maluch jest zbyt słaby i wiotki, dosłownie „leci” przez ręce i nie ma siły „powalczyć”. Wtedy mówimy o obniżonym napięciu mięśniowym, ale o tym szerzej w kolejnym poście.

Objawy

Do najczęstszych objawów związanych ze wzmożonym napięciem mięśniowym możemy zaliczyć:

  • Odchylanie główki do tyłu i wyginanie całego tułowia w literkę C – zarówno podczas leżenia, jak i noszenia. Do tego dochodzą często spięte i wysoko uniesione barki.
  • Silne napinanie rączek i brak umiejętności jej swobodnego „otwarcia” – maluchy mają problem z chwyceniem zabawki, a jeśli już ją złapią, to nie potrafią się nią bawić (na zasadzie przekładania z rączki do rączki) i jej z rączki wypuścić z powodu zbyt dużego ścisku w dłoniach.
  • Napinanie i prostowanie nóżek – dzieciaczki przy wzmożonym napięciu, w trakcie leżenia na plecach nie potrafią podnieść kolan w górę, nogi pozostają na ziemi, a przy pełzaniu po prostu są bezwiednie ciągnięte.
  • Problem z centralizacją i symetrią – oprócz podniesienia symetrycznie kolan, problemem dla dziecka może być także trzymanie rączek w symetrii (np. gdy trzyma zabawkę).
  • Chęć do stania i pionizacji w zbyt szybkim czasie – maluszka ze wzmożonym napięciem nawet w okolicach 6 miesięcy da się postawić na sztywnych nogach (czego oczywiście nie polecam).
  • Permanentne rozdrażnienie, płaczliwość, koncerty przy ubieraniu (gdy rączki i nóżki napięte, a mama zgina i przebiera)

Przyczyny wzmożonego napięcia mięśniowego

Wzmożone napięcie mięśniowe może mieć dwa źródła – neurologiczne i nabyte, związane z nieprawidłowymi nawykami rodziców względem dziecka. I tu zaznaczam, że kluczową kwestią jest odpowiednie rozpoznanie i diagnoza wykonana przez lekarza lub fizjoterapeutę. W przypadku tego pierwszego, czyli podłoża neurologicznego mamy do czynienia z jakimś zaburzeniem w ramach ośrodkowego układu nerwowego. Ja jednak chciałabym się skupić na tym drugim potencjalnym źródle wzmożonego napięcia mięśni niemowlaka, tj. na złych nawykach pielęgnacyjnych.

W wyniku pewnych, bardzo często zupełnie nieświadomych błędów w noszeniu, pielęgnacji, karmieniu itd. często utrwalają się nawyki pracy mięśni, tych najmocniejszych w naszym ciele od urodzenia.

Co to oznacza? Postaram się przedstawić sprawę obrazowo:

Dziecko wychodząc z kanału rodnego musi napiąć mięsień (prostownik), aby pomóc sobie w wypchnięciu głowy. Jeśli jednak poród odbył się z wykorzystaniem znieczulenia, albo był po prostu trudny, a może było to cesarskie cięcie i dziecko nie wykazało się tą siłą, to ten odruch (napięcie prostownika) nie wybrzmiał. On przetrwał, ale mógł zostać utrwalony poprzez niewłaściwą pielęgnację (pozwalanie dziecku na „używanie” tylko jednej, ulubionej strony, np. w przewracaniu się, leżeniu), podnoszenie (szczególnie pod pachy, bez zbierania „dołu”, czyli z wiszącymi nóżkami), noszenie (częste i długotrwałe noszenie w pionie, zamiast w pozycji horyzontalnej, które napina mięśnie grawitacyjne), czego wynikiem może być właśnie wzmożone napięcie mięśniowe.

W swojej pracy zauważam  także bardzo wiele dzieci „kolkowych”, z nietolerancjami pokarmowymi, które także borykają się z zaburzeniami napięcia mięśniowego. I celowo mówię tu o zaburzeniu napięcia, a nie o wzmożonym lub obniżonym, bo często jest tak, że w trakcie tego kolkowego ataku występuje nadmierne napięcie, a jak maluch jest zmęczony, to wręcz leci przez ręce.

Terapia wzmożonego napięcia mięśniowego

Celem terapii jest zrównoważenie wszystkich napięć, wyzbycie się tych nawyków (od strony rodziców), które utrzymują i/lub potęgują to napięcie i przekierowanie sposobu pielęgnacji, ubierania, przetaczania, na taki, który będzie uruchamiał taśmę głęboką przednią, związaną z pracą mięśni brzuszka (dlatego terapeuci na skróty mogą powiedzieć, że dziecko „ma słaby brzuszek”).

Najczęstszymi metodami  wykorzystywanymi w terapii są: NDT Bobath (Neuro-Developmental Treatment) i Vojty. I tutaj, oprócz konkretnych spotkań w fizjoterapeutą, olbrzymią rolę odgrywa właśnie pielęgnacja domowa, codzienna, wykonywana przez rodziców według podanych przez specjalistę wskazówek.

Kiedy diagnozować wzmożone napięcie mięśniowe

Dobrze jest odczekać kilka tygodni po porodzie i dać sobie pewien margines na udanie się do lekarza/fizjoterapeuty. Ponieważ, jeżeli nie pojawiły się wskazania medyczne do diagnozy wzmożonego napięcia, wynikających z samego porodu, jak np. zielone wody płodowe, czy infekcja okołoporodowa, to dziecko po prostu potrzebuje czasu na oswojenie się z nową rzeczywistością i  zaadaptowanie do naszego środowiska.  W brzuszku jest inne ciśnienie niż w „naszym” świecie. W łonie mamy jest inna grawitacja, tutaj też inaczej ją odczuwamy. W brzuchu maluch oddychał wodami płodowymi, natomiast poza nim, musi przystosować się do innej jakości powietrza. Jest to dla takiego małego człowieczka  ogromna praca układu nerwowego. I tutaj z pomocą powinien przyjść świadomy rodzic, który wesprze dziecko,  nie serwując mu dodatkowych obciążeń ruchami, pozycjami, hałasem, kolorami.  W tych pierwszych tygodniach noworodek powoli adaptuje układ nerwowy, nadbudowuje szare komórki, a pewne odruchy zaczynają się normować. Natomiast, jeśli dziecko jest rozdrażnione przez problemy jelitowe, zmęczone porodem albo zbyt mocno stymulowane (grające zabawki, pielgrzymki gości) to jest to dla niego ogromna praca, czasem zbyt duża, czego efektem może być właśnie wzmożone napięcie.

Z diagnozą najlepiej poczekać do 2-2,5 miesiąca. To czas, kiedy można zauważyć pewne nieprawidłowości. Sprawdza się wtedy, czy dziecko sięga rączkami do buzi, czy unosi kolana w górę, czy jest w tym wszystkim symetria i centralizacja.

W przypadku problemów natury neurologicznej, objawy mogą pojawić się już na wczesnym etapie (problemy np. ze ssaniem, oddychaniem) i są one wyłapywane przez lekarzy jeszcze w szpitalu. A jeśli nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości, to pozostaje jedynie kwestia naszej pielęgnacji, o której pisałam wyżej.

Co, jeśli przeoczymy wzmożone napięcie i nic z nim nie zrobimy?

O to pyta wiele osób, które w późniejszym okresie zorientowały się, że marudzenie dziecka i silne prężenie nóżek to nie atrybut jego siły i charakteru, ale właśnie wzmożonego napięcia mięśniowego. Jeżeli nic nie zrobimy z tych odruchami, może być tak, że dziecko się nauczy, że gdy wygina się i odchyla głowę, upada lub uderza się i po prostu za którymś razem zacznie się pilnować. Ale zdarzają się takie dzieci, które długo i regularnie wszczynają histerię i „syrena” wyje całymi dniami. Jest to trudne, zwłaszcza dla mam, opiekujących się nimi przez całe dnie ;).

Takie dzieciaczki zwykle szybciej niż normalnie wstają, chodzą potem często na nadmiernie napiętych nogach, także na palcach, uczą się chodzić przez bieganie, zwykle mają bardzo silne ręce (na zasadzie zacisku, podciągnięcia), dlatego będą się szybko pionizowały (zwłaszcza w łóżeczku, przy meblach, gdzie łatwo się podciągnąć).

I teraz znowu: niektóre dzieci spionizują się, zaczną biegać, ale nie będą w stanie się zatrzymać (do tego potrzebna jest aktywna taśma głęboka przednia, czyli m.in. mocny brzuch, odpowiedzialny także za podnoszenie nóżek i kolan w górę czy przewracanie się na boki) i wtedy same wrócą do czworaków, żeby wzmocnić całą przednią stronę i dopiero zaczną pewnie chodzić. Ale są też takie dzieci, które w ten swój nieco pokraczny, bardzo sztywny sposób pójdą i po kilkudziesięciu upadkach nauczą się, jak się zatrzymać.

Jeżeli nie jest to podłoże neurologiczne (zaznaczam – odpowiednia diagnoza!) i nie jest to związane z innymi chorobami (np. odruch Babińskiego), to te dzieciaki prawdopodobnie i tak z tego wyjdą. Jednak wykrycie pewnych nieprawidłowości na stosunkowo wczesnym etapie, pozwala na sprawną i częstokroć wymagającą niewielkiego nakładu pracy i energii terapię. Dzięki prostym ćwiczeniom i zmianie nawyków pielęgnacyjnych możemy naprawdę dużo zdziałać i zapobiec płaczom, rozdrażnieniu i wadom kręgosłupa.

Konsekwencje wzmożonego napięcia mięśniowego w późniejszym wieku

Jeżeli nadmierne napięcie jest asymetryczne, czyli dziecko bardziej układa się w jedną stronę (literka C), preferuje wykonywanie pewnych czynności przez prawe bądź lewe ramię itd., to będzie posiadało większą predyspozycję do skolioz w późniejszym wieku.

Ta asymetria może także wynikać  z zablokowania podstawy czaszki (przy wychodzeniu z kanału rodnego, gdy lekarz/położna „pomaga” wyjść uciskając bardziej jedną stronę, to samo może zadziać się przy cesarskim cięciu)

Syndrom KISS a wzmożone napięcie mięśniowe  

Przyczyną nadmiernego napięcia może być także syndrom KISS (niem. Kopfgelenk – Induzierte – Symetrie – Störung; ang. Kinematic Imbalances due to Suboccipital Strain), czyli wolno tłumacząc:  zaburzenia symetrii generowane stawami podpotylicznymi. Do tej pory w Polsce niewiele się na ten temat mówiło. Syndrom KISS to zespół objawów towarzyszących dysfunkcji stawowej w górnym odcinku szyjnym kręgosłupa, który może pojawić się w życiu płodowym w łonie matki lub podczas porodu (naturalnego bądź przez cesarskie cięcie), gdy głowa przyjęła nie fizjologiczną, a wymuszoną pozycję w stawach (można porównać do sytuacji, kiedy dorosłego człowieka „zawieje” i ruchy głową w konkretne kierunki sprawiają mu ból).

Objawy syndromu KISS dotyczą układu ruchowego („wymuszone” asymetryczne ruchy głowy, kończyn górnych i dolnych oraz „wymuszone” asymetryczne ułożenie tułowia), ale i układu wegetatywnego (nadmierny niepokój i płaczliwość, problemy ze snem, nadmierne ulewanie i kolki). Często maluszki diagnozowane są jako kolkowe, a tak naprawdę zablokowany jest nerw błędny i  dziecko odczuwa ból w obrębie szyi i karku, stąd jego zachowania: nie można dotknąć główki, drażni je masowanie barków, zgina się w stronę, która nie sprawia bólu.

Ważne jest zatem sprawdzenie przez lekarza, czy chodzi o KISS syndrom czy o wzmożone napięcie mięśniowe, wynikające z innych przyczyn.

Może istnieć jeszcze jeden scenariusz, gdy dochodzi do napięcia mięśnia mostkowo-obojczykowo-sutkowego (MOS). Główka dziecka ucieka wtedy do przodu do boku, mięsień jest przykurczony i wtedy również jest problem z nadmiernym napięciem, ale wtedy mówimy już o dziecięcym kręczu szyi. To kolejna jednostka, którą należy sprawdzić w kontekście przyczyn nadmiernego napięcia. Może być on wynikiem ułożenia w życiu płodowym, czasami niedorozwoju tego mięśnia, a czasami znowuż tej błędnej pielęgnacji.

Rodzicu, dbaj o siebie

W tym akapicie chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedną, niezwykle istotną kwestię. Jako rodzice skupiamy się na zdrowiu i pielęgnacji dzieci, chcemy, aby były niepłaczące, spokojne, radosne, ale czy nasza postawa jest prawidłowa i je w tym wspomaga? Czy nasze plecy są w odpowiednim napięciu i zrównoważeniu? 😉

Jeśli mama będzie miała krzywe plecy i będzie nosiła lub karmiła malucha tylko na jedną stronę, będzie także utrwalać asymetrię ułożenia główki u dziecka. Jeżeli łatwiej jest jej nosić dziecko spionizowane, ponieważ wtedy mniej bolą ją plecy, maluch będzie uczony złych wzorców, powodujących u niego problemy z napięciem.

Pamiętajmy zatem także o sobie! Jakiś czas temu stworzyłam w tym celu poradnik: Jak prawidłowo nosić niemowlę, żeby nie zrujnować sobie kręgosłupa – instrukcja?

A na koniec… chcę Was uspokoić, że wzmożone napięcie mięśniowe jest wyrokiem ani chorobą! Jeśli lekarz skierował Was z maluchem do fizjoterapeuty, nie traktujcie tego jako porażki czy powodu do strachu. Spotkanie z rehabilitantem pozwala otworzyć oczy i uszy na pewne sygnały, które wysyła dziecko, dlatego warto podejść do tematu z zaangażowaniem i entuzjazmem, a nie lękiem i poczuciem, że dzieje się coś złego.

Pozdrawiam Was ciepło,

Gabrysia!

Dodaj komentarz